"Je­dyna wol­ność to zwy­cięstwo nad sa­mym sobą"

Fiodor Dostojewski


poniedziałek, 2 stycznia 2012

Upadła wiara

Spóźnione, ale najlepszego w 2012 roku :D. Wklejam trzecią część opowiadania o Greworianie :D.



Krok od śmierci cz. III/III

Jego żona zawsze pachniała pięknie. Poczuł aromat świeżych kwiatów i uśmiechnął się sam do siebie.
-Jesteś tutaj kochanie?
Poczuł jak delikatne ręce kobiety dotykają jego twarzy. Otworzył powoli oczy i ujrzał kobietę, która siedziała z podgiętymi kolanami tuż koło wojownika. Głaskała go po niegolonej twarzy i uśmiechała się promiennie.
-Gdzie ja jestem?
Oczekiwał odpowiedzi, albo miłosnego pocałunku od swojej żony. Kobieta przejechała ręką po twarzy mężczyzny, po czym z całej siły uderzyła go otwartą ręką.
-Greworian!
Ponownie poczuł uderzenie.
-Greworian!
Wojownik podniósł się z ziemi i uśmiechnął się krzywo, kiedy dostrzegł fizjognomie staruszka. Greworian otarł obolałą twarz, a następnie odparł:
-Mógłbyś być bardziej delikatny.
-Trzeba nie było chcieć mnie całować!
-Co się stało?
Staruszek na początku pokręcił z niedowierzaniem głową, po czym zaczął opowiadać:
-Rzuciłeś się jak orzeł na zwierzynę. Jednocześnie z przeciwnikiem chwyciłeś za kulę. Uderzyłeś z całej siły w twardą posadzkę i musiałem cię przenieść tutaj.
-Kiedy trzeci akt?
-Niedługo. Odpocznij i przygotuj się. Przeszedłeś do historii turnieju. Pierwszy raz padł remis. Lepiej dla nas, że mamy dodatkowe dwa miecze do pojedynku z demonem. Do zobaczenia na arenie.
Staruszek chwycił za tarczę i wyszedł z pomieszczenia. Greworian z trudem podźwignął się z wygodnego łoża i rozprostował kości. Czuł się jakby nie spał od kilku dni. Upewnił się, że wszystkie członki, łącznie z najważniejszym ma na miejscu, a następnie zabrał się do szybkich ćwiczeń. Wymachiwał mieczem i próbował odrzucić z myśli widmo porażki. Sama myśl o walce z potworem przerażała go i sprawiała, że wątpił w sukces. Cena przegranej, czyli śmierci byłaby ogromna. Jego żona skazana by była na wieczne pozostanie w separatystycznym obozie. Kiedy poczuł, że jego mięśnie mają dość, opuścił oręż i usiadł na kamiennym bloku. Odpoczywał aż do momentu, gdy rozległ się gong. Pewnym krokiem ruszył w stronę areny.

**********************************************************************************

Mówią, że najgorsze w demonie nie jest jego broń ani piekielny wygląd. Rzeczą, która sprawia, że ostatki odwagi odchodzą w niepamięć to przeraźliwy ryk. Mnichowie otoczyli całą arenę, stając na wyznaczonych kolumnach. Po chwili cała scena zamknięta była w szczelnej, szklanej kopule stworzonej przez magie. Greworian, staruszek oraz dwóch silnie zbudowanych wojowników: Borwes oraz Vomis, oczekiwało na wskazówki głosu. Rody zasiadły na specjalnie przygotowanych miejscach, bezpiecznych oraz oddzielonych od widowni.
-Padł remis. Zwycięstwo należy do wojownika, który zada cios ostateczny. On zadecyduje o tym, czy wybiera wolność, czy pozostaje na placu boju. Pozostali są na łasce tłumu. W walce demonem dozwolone, a wręcz wskazane jest używanie magii. Wypuścić demona!
Scena zaczęła się rozsuwać na cztery części. Na ogromnej platformie stał demon otoczony mnichami, którzy za pomocą magicznych łańcuchów trzymali bestię na uprzęży. Oczom wojowników zaczęły się ukazywać długie rogi, a następnie paskudna, pokryta łuskami twarz demona spowita dymem z wydychanych nozdrzy. Cielsko potwora było kolosalnych rozmiarów. Spętane ręce z łatwością mogłyby zniszczyć silnie obsadzoną warownie. Ostre szpony na wygiętych nogach czekały tylko na przeciwnika. Jednocześnie mnichowie odeszli na bezpieczną odległość i zdjęli kajdany z rąk potwora. Demon zaryczał, wzbudzając trwogę w sercach wojowników. Tłum zamilkł na moment, by ponownie wiwatować. Greworian przyglądał się jak demon wyciąga miecz z podwieszonej na plecach pochwy, a z drugiej obusieczny topór. "Albo ja, albo ty" - pomyślał mężczyzna. Demon zamachnął się toporem, dając znak, że trzeci akt właśnie się rozpoczął. Wszyscy odskoczyli na boki, unikając ciosu. Borwes próbował oskrzydlić potwora i posłał w jego stronę kulę ognia. Demon jednak rozbił pocisk mieczem i zablokował uderzenie z przeciwległej strony. Greworian uniknął śmierci i posłał serie ciosów magicznych w podbrzusze bestii, która wchłonęła pociski niczym gąbka. Vomis wraz ze staruszkiem wspólnie próbowali zaskoczyć potwora i wspiąć się na jego masywne nogi. Nic z tego. Demon przesunął się w bok, strącając nieuważnych wojowników. Cała czwórka skupiła się teraz w jednym punkcie, lecz natychmiast musieli się rozdzielić kiedy topór bestii padł na ziemię.
-To bez sensu! - krzyczał Vomis.
-Osłaniajcie mnie!
Greworian skupił się i wypuścił z rąk lodowy pocisk, który wbił się w łydkę bestii jak strzała. Z rany lunęła czarna jak smoła krew. Staruszek zrozumiał o co chodzi. Posyłał kolejno serie w nogi bestii, tworząc drabinę, która miała go doprowadzić aż do brzucha potwora. Demon ryczał najgłośniej jak potrafił i próbował zapobiegać nowym "igłom" wbijanym kolejno w jego cielsko. Borwes ruszył w stronę potwora, który strącił go mieczem. Wojownik wpadł na ścianę, a jego ciało opadło bezwładnie na ziemię.
-Borwes!
Vomis był tak wściekły, że nie zważając na niebezpieczeństwo ruszył w stronę bestii. Ominął kolejne ciosy topora i wskoczył na rękę demona. Biegł ile sił w nogach po bruzdowatym ciele potwora. Greworian wraz ze staruszkiem atakowali nogi demona, które wyglądały jak dwie maczugi. Vomis doskoczył do paskudnej mordy i wskoczył na jeden z rogów bestii.
-Może jakaś pomoc! - krzyczał ledwo, utrzymując równowagę.
Dwójka wojowników schowała miecze do pochew i rozpoczęła niebezpieczną wspinaczkę. Demon miotał się na wszystkie strony, starając się strącić wadzących mu intruzów. Vomis nie miał zamiaru czekać.
-Do zobaczenia po drugiej stronie wojownicy!
Zeskoczył z rogów potwora i posłał serie pocisków prosto w twarz demona, który zamierzał raz na zawsze rozprawić się z przeciwnikiem. Zionął ogniem w kierunku Vomisa, kończąc jego występ w finałowym akcie. Pociski dotarły do gęby bestii, powodując radość u staruszka i Greworiana, którzy znajdowali się już przy udach potworach. Wspinali się na przemian po pociskach lodowych lub kolcach wystających z cielska potwora. Demon otrząsnął się po ataku Vomisa, ale nie zdążył zareagować. Greworian i staruszek jednocześnie posłali śmiercionośną serie w oczy potwora. Demon zaryczał przeraźliwie i opadł na kolana, starając się strącić z twarzy wojowników. Staruszek spojrzał na Greworiana:
-To jest twój czas wojowniku. Nie zmarnuj go.
Po tych słowach zjechał ślizgiem po cielsku bestii i skumulował całą magię w dwóch rękach. Przyłożył je do cielska potwora i wypuścił pocisk. Demon upadł na scenę i głośnymi rykami dawał do zrozumienia, że ma dość. Greworian zeskoczył na klatkę piersiową bestii skupił magię na broni i z całej siły wbił miecz w serce potwora. Demon zachwiał się i podniósł ręce ku górze. Walka była skończona. Wojownik odetchnął głęboko i wsłuchiwał się w skandowanie zwycięskiego rodu. Jego myśli krążyły wokół tego, po co tu przyszedł: wolności.
-Co wybierasz wojowniku?
Rozległ się głos, który nakazał tłumowi milczenie.
Greworian zmusił się do uśmiechu i chciał coś powiedzieć, lecz opadł z sił. Poczuł jak serce pracuje coraz wolniej, a myśli odpływają daleko od areny. Zachwiał się na nogach i opadł na cielsko bestii. Wiedział, że ten cios kosztował go bardzo dużo.

**********************************************************************************
Poczuł ciepło bijące od ludzkiego ciała. I ten zapach kwiatów. Nie musiał otwierać oczu, żeby dowiedzieć się, że tuż koło nie leży jego żona.
-Umarłem? - zapytał.
-Jesteś ze mną. Jesteśmy wolni.
Greworian nie pytał o nic więcej.

*********************************************************************************