"Je­dyna wol­ność to zwy­cięstwo nad sa­mym sobą"

Fiodor Dostojewski


sobota, 30 marca 2013

Przygoda nadchodzi...

Miało być fantasy i jest pierwsza część klasycznego opowiadania. Nowa szata graficzna i zmiany w pisaniu tekstu sprawią, że czytanie nie będzie katorgą. Zapraszam do zapoznania się z "Wieżą".






WIEŻA cz. I

Puszcza w nocy wydawała się być jeszcze bardziej intrygująca niż w świetle dziennym. Gwiazdy migały na niebie, wyglądając z pomiędzy gęstego, naturalnego dywanu drzew. Księżyc Domagi, w przeciwieństwie do księżyca Ghary, dokładnie oświetlał błotnistą ścieżkę, po której poruszała się pojedyncza postać na czarnym koniu. Zakapturzony osobnik przemieszczał się powoli, bez pośpiechu, gdyż nie chciał zwrócić na siebie niczyjej uwagi, a już na pewno potworów, które nocą żerowały w tej części puszczy. Wierny koń podróżnika, czarnej maści rumak, spokojnie stąpał po błotnistym terenie, który zeszłego ranka został przywitany przez rzęsisty deszcz. Kopyta zakopywały się głęboko w brudnej breji, utrudniając zwierzęciu wędrówkę. Jeździec, który podróżował już wielokrotnie tym trakiem, czuł się nieco bardziej pewnie, mając świadomość, że pod zielonym płaszczem przy skórzanym pasku, znajduje się długi i ostry jak brzytwa miecz. Poprzez wyboje i ciężką trasę, wojownik dotkliwie odczuwał jak łuk i kołczan strzał obijają mu się boleśnie o zmęczone plecy. Dzisiejszej nocy chciał tylko dostać się do najbliższej z karczm i móc wreszcie odpocząć.
Minęło kilka faz jednego z księżyców Domagi odkąd powrócił ze swojej ojczystej krainy i wykonał jedno z zadań nadanych przez gubernatora Be-Mazy. Z łatwością udało mu się ubić stado dzikich wilków na skraju puszczy, które pustoszyły okoliczne wioski, lecz misje, którą zaproponował mu jego przyjaciel Relus sprawiła, że do końca życia będzie pamiętał starcie ze skrzydlatą Herdą. Olbrzymia, pokryta łuskami niczym smok i silna jak niedźwiedź górski bestia, jednym ruchem łapy potrafić przepołowić ciało rycerza w zbroi, a co dopiero śmiałka w skórzanym kaftanie. Addon miał o tyle szczęście, że wszystkie pazury poza jednym spotkały się z jego niezawodnym ostrzem.
Miał dość zadań jak na najbliższy czas. W oddali ujrzał już palące się pochodnie, które oznaczały, że nareszcie będzie mógł poczuć w ustach smak gorzkiego trunku, a następnie rzucić na się wygodne łoże i w spokoju zapomnieć o całym dniu. Nagle koń prychnął nieprzyjemnie, jakby intuicja mówiła mu, że zbliża się niebezpieczeństwo. Automatycznie prawa ręka, znalazła się na rękojeści miecza, a oczy penetrowały ciemne poszycia puszczy. Koronami drzew wachlował wiatr, który utrudniał zlokalizowanie jakichkolwiek dźwięków dochodzących z puszczy. Addon zeskoczył niechętnie z wierzchowca i wpadł po łydki w śmierdzącą maź. Rozglądał się nerwowo, oczekując, że w każdej chwili cokolwiek może rzucić się na niego z gęstych zarośli. Gdy już miał wskakiwać na rumaka, usłyszał ruch w krzakach po przeciwległej stronie. Zbliżał się powoli do trzęsących się gałęzi. Jedną ręką odchylił liście, w drugiej pewnie trzymał swój oręż. Od razu strach przemienił się w ulgę, kiedy dostrzegł dwa bawiące się Moqwisy, które musiały zapędzić się na skraj puszczy. Malutkie, okrągłe potworki, walczyły ze sobą, bawiąc się w ten sposób i oczekując zapewnie na swoją... Addon cudem wygiął ciało do tyłu w nienaturalny sposób, unikając strzałów trzech trujących kolców. Rozwścieczona matka wybiegła z porośli i nie zamierzała odpuścić wojownikowi, że zbliżył się tak blisko do jej potomstwa. Kolejny raz zmuszony był wykonać unik, byle tylko nie dostać się pod lot zatrutych igieł. Odbił się od drzewa i zaatakował bestie z góry, lecz ta była zdecydowanie szybsza i przednią łapą przerzuciła wojownika na drugą stronę ścieżki. Addon wypluł z ust kawałki błota i zrzucił z siebie ograniczający widoczność kaptur. Miał dość tego dnia i los nie rozpieszczał go, jeśli chodzi o jego finał. Odskoczył w bok, obrócił się i odciął okrągłemu potworowi jedną nogę, która wyleciała w powietrze niczym strzała. Bestia zawyła głośno, musieli ją nawet słyszeć w karczmie oddalonej w znacznym stopniu od miejsca pojedynku. Matka Moqwisów ponownie wydała przeraźliwy skowyt, lecz nie poczuła w cielsku ostrza miecza, lecz strzałę wbitą nad prawym ślepiem. Addon zdziwiony sytuacją, dokończył dzieła i szybkim ruchem dokonał dekapitacji. Kolejne trofeum do jego własnej kolekcji, gdyby mu się chciało taszczyć śmierdzące głowy swoich przeciwników. Wyrwał ze łba strzałę, do której doczepiona była karteczka z krótką informacją:
"Karczma. Ja. Ty. Lokalne piwo"
Addon uśmiechnął się na myśl, że jego przyjaciel Relus także nie próżnował jeśli chodzi o wykonywanie zadań nadanych przez gubernatorów miast. Wskoczył na wystraszonego ferworem walki rumaka i pognał w stronę upragnionej gospody.

***************************************************************************

W Karczmie pod Złamaną Podkową zawsze można było liczyć na dwie rzeczy. Po pierwsze na dużą ilość podróżnych, którzy przemieszczali się z Be- Mazy do królestwa Womigradu. Po drugie zawsze na wędrowców czekało ciepłe łoże oraz zimne, lokalne piwo. Addon zrzucił z siebie ubrudzony płaszcz i rozejrzał się po pomieszczeniu. Gospoda tętniła życiem, a gwar rozmów echem obijał się po drewnianych ścianach budynku. Każde miejsce zajęte było przez podróżników, który każdy z nich miał inny cel wędrówki. Roiło się tutaj od handlarzy, wojowników, kaznodziei, bardów czy łowców nagród. Addon podszedł do lady i poczekał aż podejdzie do niego karzełkowaty barman z bujną czupryną i charakterystycznym głosem.
- Dwa piwa chmielowe - uprzedził go męski głos.
Koło Addona usiadł średniego wzrostu mężczyzna, który z nonszalanckim uśmiechem ogarniał wzrokiem łowcę nagród. Odziany był w jednolity czarny strój, który w nocy zapewniał mu azyl przed światłem i potworami. Przy brązowym pasie wisiały dwa sztylety, które nie raz musiały poznać smak krwi.
- Relus. Największy pijaczyna i łowca nagród na zachodniej stronie puszczy.
- Addon. Największy... przyjaciel Relusa, który podziwia jego dokonania.
- Jak zawsze skromny.
- Jak zawsze spóźniony! Gdzieś ty się podziewał tyle czasu? Znowu roztrwoniłeś wszystkie monety?
- Nic z tych rzeczy - przerwał, gdy barman podał zimny napój - twoje zdrowie skurczybyku.
Addon poczuł jak magiczny trunek rozchodzi się spragnionym organizmie.
- Więc... co robiłeś po wykonaniu naszej wspólnej roboty?
- Leczyłem ranę, które zadało mi to draństwo. Ostatni raz się zgadzam na jakikolwiek wypad z tobą.
Relus wywrócił oczami.
- Słyszę tę bajkę od dzieciństwa, Addon. A następnego dnia siedzimy przy stole i dzielimy się łupem z nagrody.
- Powiedziałem już coś, druhu. - Ponownie wziął łyk piwa. - Jak tam łowy u największego wojownika na trakcie?
Machnął lekceważąco ręką.
- Gówno, gówno i jeszcze raz gówno. Gubernatorzy skąpią pieniędzy, gdyż wojna na północy wykańcza skarbiec królewski.
- Fortuna nie sprzyja jak kilka faz temu?
- Bogini Domaga może mnie pocałować w mój wojowniczy sadek, Addon. Ledwo utrzymuje się z pomniejszych zadań. Pasterze czasem sypną groszem jak ubije kilka wilków, albo młynarz jak przegonię rusałki ze strumienia.
- Nawiasem mówiąc, życie na krawędzi zmieniło się w sielankę?
- Niestety, Addon, niestety. Męczy mnie to cholernie, ale co zrobić. Liczę, że się to zmieni.
Bez zbędnych wstępów rzucił na drewnianą ladę zalaną piwem dwa zwinięte pergaminy z pieczęcią gubernatorską. Jedna z nich owinięta była zieloną wstęgą, co oznaczało, że pochodziła z Be-Mazy, zaś druga fioletową - barwy Womigradu.
- Żartujesz nie? - zapytał Addon mocno zmieszany.
- A śmieję się, druhu? Los mi ostatnio sprzyjał. Otrzymałem dwa zadania od gubernatorów sojuszniczych krain.
- Powiedzieli coś więcej o nich?
- Przekonajmy się - Relus pociągnął za zieloną wstęgę, a następnie złamał pieczęć. Rozwinął pergamin i zaczął czytać - "Z mocy nadanej mi przez lud Be-Mazy, Ja, Gubernator Voz-Baraz ogłaszam, że prawowita następczyni tronu, moja córka Deriya pełniąca funkcje dowódcy oddziału konnicy na wojnie północnej, została porwana i jest przetrzymywana w więzieniu na granicy Be-Mazy i Rhazaru. W obiegu publicznym znajdzie się pięć pergaminów. Nagroda dla wojownika, który uratuje moją córkę to połacie ziemi od rzeki Sesy, aż do podnóży gór północnych."
- Córka gubernatora została porwana? Co z pozostałymi czterema ochotnikami?
- Wczoraj dotarła do mnie informacja, że ostatni narwaniec nie daje znaku życia od dłuższego czasu.
- Jakie jest drugie zadanie?
Relus otworzył pergamin w identyczny sposób jak pierwszy, lecz tym razem nie przeczytał go na głos.
- Relus?
- Moja rodzinna wioska pustoszona jest przez niedźwiedzie górskie. To dwa dni drogi stąd, Addon. Wezmę to zadanie.
- Mogę ci pomóc. We dwóch załatwimy to szybciej.
- Wiem, że skoczyłbyś za mną w stado Hred, lecz córka gubernatora nie może czekać tak długo. Udaj się na granice Rhazaru.
- Kiedy wyruszasz?
- Od razu. Im prędzej tam dotrę, tym większa szansa, że zapobiegnę większym stratom i zniszczeniom. Za jedną fazę księżyca Domagi wypatruj mnie w tym samym miejscu.
Założył kaptur na głowę i spojrzał jeszcze na Addona.
- Jak już ją uratujesz to będziesz miał miłą podróż. Deriya urodą dorównuję naszej bogini słońca.
- Szumi ci to piwo w głowie, Relus. Powodzenia, bracie.
Dopił do końca gorzki trunek i odprowadził przyjaciela wzrokiem, dopóki nie zniknął mu w gąszczu podróżników. Łowca spojrzał na poplamiony pergamin i próbował przypomnieć sobie kiedy ostatnio jego stopa postała na skutych lodem północnych terenach.
***************************************************************************

7 komentarzy:

  1. hah xd no ciekawie się zapowiada :) zastanawia mnie jak się to rozkręci. ale na razie zachęcająco. Addon i Relus. imiona jakoś kojarzą mi się bardziej z Grecją. tutaj bardziej skłaniam się ku wizji magicznego świata z elfami, krasnoludami, niziołkami xd jedyny mankament moim zdaniem.
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na dalszy ciąg, bohaterowie już zdążyli wzbudzić moją sympatię :D Podobają mi się opisy miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już wcześniej mówiłam, nie sądziłam, że aż tak mnie to wkręci. Z niecierpliowścią czekam na dalszy ciąg! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie skomponowany świat to na pewno największy plus tego opowiadania, księżycowe wtrącenia jak najbardziej na plus, fajnie tworzą klimat fantasy. :)
    Zaczyna się dobrze, jak najbardziej z potencjałem, tylko te dialogi trochę jakieś suche dla mnie, tchnij w to więcej życia. Go on, trzymam kciukensy i CZEKAM:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyta się jednym tchem, wciąga jak zawsze iii wyczuwam chyba jakiś romans w kolejnej części ^^ Ale mnie osobiście czcionka nie odpowiada i musiałam sobie pomóc Wordem ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuu czyżby Adaś przeszedł na romanse?? xD
    W sumie to jest chyba najgorsze Twoje opowiadanie jakie czytałam, ale nie jest złe ;D Zapowiada się ciekawie, więc może dalsza cześć opowiadani mnie bardziej zaciekawi ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Urywać w momencie kiedy akcja się rozkręca? Tak się nie robi, to bardzo brzydko ;P Albo zaczęło kręcić mnie fantasy, albo ta historia szczególnie przypadła mi do gustu (a może to i to? xD) bo jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu.

    OdpowiedzUsuń