"Je­dyna wol­ność to zwy­cięstwo nad sa­mym sobą"

Fiodor Dostojewski


poniedziałek, 14 listopada 2011

Jump! Jump!

I kolejne świeże opowiadanie wędruje na bloga. Krótkie, aczkolwiek mam nadzieję, że się spodoba. Cholernie mi się marzy, żeby moja przyszłość tak wyglądała :.

I przy okazji wklejam kawałek z kopem, który mi towarzyszył podczas pisania.



SKOK

Reflektory zawieszone nad ogromną sceną zaczęły powoli gasnąć. Tłum wiwatował i skandował nazwę mojego zespołu. Owen Garrison zakradł się za podwieszoną kurtynę z logiem Devestation i usiadł za perkusją. Zakręcił pałeczkami w powietrzu, po czym zaczął wystukiwać rytm pierwszej piosenki. Publika zaczęła szaleć, a ochroniarze z trudem zatrzymywali nakręconych fanów.
- Wchodzicie za dziesięć sekund. - Seksowny głos naszej menedżerki oderwał mój wzrok od publiczności.
Adrenalina zapanowała nad całym moim ciałem, a palce same chciały grać na gitarze dyndającej na moich barkach. Tuż koło mnie stał basista - Harry Bowman. Po drugiej stronie stał gitarzysta rytmiczny - Nick Kowns. Garrison błyskawicznie wybił przejście. To był nasz czas. Nick wyskoczył na scenę i dołączył do Owena, który wystukiwał już kolejną sekwencję. Harry wskoczył na oba głośniki i dołożył do utworu piękną linie melodyczną. Nadeszła pora na mnie. Odetchnąłem głęboko i wybiegłem zza kurtyny. Podszedłem do mikrofonu i przywitałem się z publiką. Stadion prezentował się wspaniale. Trybuny były wypełnione po brzegi, a murawa usłana fanami głodnymi ostrego grania. Nie kazaliśmy im długo czekać. Poczekałem aż Nick skończy jedną ze swoich z partii i wplotłem do utworu energiczną solówkę. Krew pulsowała mi niesamowicie, a żołądek podskakiwał wraz z każdym uderzeniem bębna przez Garrisona. Chwyciłem mikrofon i dopełniłem obrazu całej kompozycji. Publika szalała, a ja czułem jak z każdą zaśpiewanym słowem daję im to, po co tu przyszli. Wiecie co jest wspaniałe? Nie to, że po każdym koncercie mogę mieć tyle koksu, ile jestem w stanie unieść, ani wypić tyle, ile moja wątroba jest w stanie wytrzymać. Pieniądze to tylko materialna część zapłaty za moją pasję. Owszem - kumple z kapeli są dla mnie jak bracia, ale to fani są kręgosłupem naszego zespołu. To oni są motorem napędowym do tworzenia nowych tekstów, innowacyjnych solówek czy ponadczasowych riffów, które każdemu zapadną w pamięci. Wraz z Nickiem przybrnęliśmy do siebie plecami i naprzemian graliśmy solówki, które pobudzały tłum do szaleństwa. Wyskoczyłem w górę i poczułem przenikliwy ból w głowie. Oślepiło mnie światło bijące od reflektora i nie wiem jakim sposobem znalazłem się na ziemi.
- Chris? Chris? - Nick wywoływał moje imię, a ja nie byłem w stanie otworzyć oczu, a co dopiero wstać. Przemogłem się i powoli otworzyłem powieki. Zamiast ogromnej, majestatycznej sceny ujrzałem ledwo palącą się żarówkę mojego garażu oraz zabrudzony sufit.
- Obudził się! - Usłyszałem za sobą głos Harrego.
Wstałem powoli z podłogi i złapałem się za uderzoną głowę. Bolała jak diabli.
- Co... się dzieje? - wykrztusiłem.
- Stary!!! - wykrzyczał podekscytowany Owen, który pojawił się nie wiadomo skąd - Graliśmy nasz ulubiony kawałek, po czym wyskoczyłeś z elektrykiem w górę i przywaliłeś w strop.
- Majaczyłeś coś o stadionie, ochroniarzach i ... - Harry zawahał się i zaśmiał z resztą zespołu - o seksownej menedżerce.
- Cykaliśmy się o ciebie jak nigdy, ważne, że nic ci nie jest - dodał Nick.
Podał mi rękę i pomógł podnieść się z podłogi.
- Trzymaj swoje wiosło - powiedział Harry, podając mi Les Paula - miałeś szczęście, że udało mi się je złapać, gdy ty odpływałeś do krainy Morfeusza.
Chwyciłem za elektryka, zawiesiłem go na barkach i kiwnąłem głową. Owen wystukał rytm i dał znać, że możemy się włączyć. Zamknąłem oczy i wróciłem do obrazu, który miałem w głowie kilka minut temu. Uśmiechnąłem się sam do siebie i miałem ochotę wyskoczyć w górę, jednak zdrowy rozsądek i głowa odmówiły mi tej przyjemności.

***************************************************************************

7 komentarzy:

  1. Jaworsky, fajnie, że wreszcie coś krótszego i nie o wojnie. Czytając miałem ochotę ci napisać "ee, no fajnie, ale gdzie jakaś puenta, coś, koncert opisujesz i co z tego wynika", ale końcówka pokazała, co z tego wynika. :D Nie było jakiegoś wielkiego szoku, ale fajnie rozkminione, napisane też dość elegancko. Bądź dumny. :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku powiem to- kocham Twoją skromność xd Ogólnie może fabuła nie jest niepowtarzalna, ale bardzo dobrze opisane i fajny styl, oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam dokładnie tak samo jak Barni, wszystko fajnie, pięknie, ale o co tu chodzi? I bam, końcówka, która jak dla mnie jest cholernie dobra, bo nie jest przesadzona, efekciarska i tandetna. Nie lubię opowiadań pisanych w pierwszej osobie, więc trochę ciężko mi się czytało, ale to zupełnie subiektywne odczucie.
    No i na to czekałeś, dbam o twoje kolana XD Jest powtórzenie: "(...)czekać. Poczekałem(...)" i parę błędów interpunkcyjnych: "daję im to po co tu przyszli." - brak przecinka; "tyle koksu ile jestem w stanie unieść, ani wypić tyle ile moja wątroba" - wstaw przecinki przed "ile"; "część zapłaty, za moją pasję" tu dla odmiany niepotrzebnie wskoczył. W sumie to prawie nie ma tych błędów, dobrzeee! XD Stylowo coś tam czasem mi nie zgrzyta, ale to jakieś drobnostki.
    Całościowo - ładnie, podoba mi się. :) Weny!

    OdpowiedzUsuń
  4. To opowiadanie wzbudza okropniastą chęć pojechania na jakiś koncert. Podłe ;x Ale nie, wcale nie dam się namówić na Rise Against XD
    Jako, że opo wzbudza właśnie taką chęć, powiem ci, że mi się podoba. Nawet bez tej piosenki, która leciała mi gdzieś tam w tle, czytając samo opowiadanie i tak tupałabym sobie nogą o podłogę. Tak idzie się wczuć w klimat opowiadania.
    A stylowo hm.. Ja jestem wierną fanką stylu, który bije po oczach ciepełkiem, a to opo mi takim ciepełkiem niestety nie zajeżdża. Zresztą, może moje ciepełkowate zamiłowanie nie pasowałoby do tego opowiadania? Pewnie tak. Ale no nieważne, bo chyba i tak tylko Barni zrozumie co mam na myśli mówiąc 'ciepły styl' XD
    Nieźle ; )
    A teraz... W POGOOOOOOOOOOOOOOOO!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się bardziej podobało poprzednie,bo to bardziej moje klimaty, ale to też się przyjemnie czytało. Fajny pomysł, wrażenia pozytywne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra, chcąc napisać jakiś komentarz, po wnikliwej analizie toku myślenia mojego umysłu, który jak na złość co chwila mnie rozpraszał czymś w stylu "podoba się, to podoba, koniec tematu!", doszłam do wniosku, że się z nim zgadzam: opowiadanko podoba mi się i koniec tematu =) ma super klimat, ogólnie bardzo przyjemny, niemęczący styl pisania... i świetna końcówka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Następnym razem propuunję, by grali w bardziej otwartej przestrzeni :D
    I wydaje mi się, że jednak zarabia więcej, niż wątroba może wytrzymać ^^
    Ogólnie fajnie, coś w stylu reportażu... pisz tak częściej :)
    M.M.

    OdpowiedzUsuń